wirusy
Ostatnio zalewają mnie wirusy typu trojan. Szału można dostać, bo wiem dobrze, że ten wredny robal może i mało groźny to wciąż się czepia przez pendriva, który jest używany do przenoszenia danych. Głównie dokumentów i drukowania ich na drukarce w jednym sklepie. Problem w tym, że tam w sklepie nie mają antywirusa i wciąż zarażają inne nośniki. Gdy się mówi im, żeby sobie to załatwili i wstawili antywirusa, to tylko słyszę się tak, tak i nic. No a jakby na to wyszła sprawa poważnego wirusa, który uszkodził by czyjś komputer? Czy wówczas zwrócą koszta naprawy takiego komputera? Pewno nie. Tak trudno jest zainstalować bezpłatną wersje jakiegokolwiek antywirusa. Jest tego pełno w internecie i myślę nie stanowiło by to problemy, jeśli się chce. Dla mnie nie stanowi problemu ładować co miesiąc antywirus by sprawdzić choćby czy komputer nie ma żadnych robali. Przecież to szacunek do sprzętu, a w ich przypadku, to powinien być szacunek dla klientów i dbanie o jego bezpieczeństwo. Dziwny jest ten świat.